Boris Bieriezowski - Kombinator, oligarcha, twórca Putina

Do legendy przeszły jego wielogodzinne wysiadywania w poczekalni jednego z najważniejszych ludzi Rosji, byłego generała KGB i szefa ochrony prezydenta Jelcyna, Aleksandra Korżakowa. Wszystko po to, by załatwić jakąś pięciorzędną sprawę jako pretekst, a potem chwalić się w Moskwie: „Ach, wpadłem na herbatkę do Korżakowa”. Poprzez generała poznał rodzinę Jelcyna i uwiódł ich osobistym wdziękiem i bardzo drogimi prezentami. Zaprzyjaźnił się z córką prezydenta Tatianą Diaczenko. Od tej chwili był oligarchą: polityczne wpływy zamieniał na własność i odwrotnie, szybko budząc niechęć, a potem i nienawiść. Tworzył rządowe programy i obalał ministrów.

Zła inwestycja

Póki otwierały się przed nim drzwi Kremla, wszystko było w porządku. Gdy stracił polityczne poparcie, stracił też większość majątku. W 1996 r. namówił innych oligarchów, by poparli Jelcyna w wyborach prezydenckich – które ten wygrał – i wszedł na polityczny Olimp. Druga kadencja schorowanego Jelcyna to był „bal oligarchów”. Jednak wkrótce po wyborach pokłócili się ze sobą i zaczęli toczyć niekończące się wojny, których symbolem stał się Bieriezowski. Jelcyn, który go nie znosił, w końcu usunął go z Kremla. Wtedy Bieriezowski popełnił największy biznesowy błąd, który mścił się na nim do końca życia. Wpadł na pomysł przejęcia „Aerofłotu”. Zaczął od stworzenia spółki, która przejęła finanse zagranicznych biur linii lotniczych. Czy nie wiedział, że kasy zagranicznych biur „Aerofłotu” to podręczna skarbonka radzieckiego, a potem rosyjskiego wywiadu? Jeśli wiedział, zagrał bardzo ryzykownie. Nie pomógł mu nawet zięć Jelcyna, z którym założył spółkę. Premierem był wtedy Jewgienij Primakow, b. radziecki agent na Bliskim Wschodzie, b. zastępca szefa KGB i b. szef wywiadu rosyjskiego. Na jego polecenie prokuratura wszczęła śledztwo i rozesłała list gończy za Bieriezowskim.

Tworzenie Putina

Los Bieriezowskiego splótł się jednak z jelcynowskim....
[pozostało do przeczytania 34% tekstu]
Dostęp do artykułów: