Miłość czasu wojny. A kto nam zaręczy, że tę wojnę przeżyjemy?

Dodano: 11/02/2019 - Nr 7 z 13 lutego 2019

HISTORIA [Uczucie w czasach Powstania Warszawskiego]

We wrześniu 1939 roku zapłonął świat. Wojna i okrutna okupacja niszczyły nie tylko materię, lecz także sferę wartości, na których zbudowany był świat pokoju. W łagrach i kacetach, w miejscach kaźni i dołach śmierci, w umierających z głodu gettach i komorach gazowych, w łapankach i zsyłkach umierały dobro, piękno, lojalność, solidarność i nadzieja… Lecz silniejsza od pogardy i nienawiści, a nawet od śmierci okazała się miłość. Miłość czasu wojny była niecierpliwa. Nie mogła być inna – śmierć była codziennością bardziej oczywistą i zwyczajną niż życie. Śmierć miała postać butnych niemieckich żołdaków panoszących się na polskich ulicach, którzy na rozkaz obłąkanego nienawiścią Führera wyrzekli się ludzkich uczuć. Miłość zmuszona więc była kryć się w cieniu miejskich bram, w ukradkowych spotkaniach wśród pól, chwytała chwilę, syciła się pospiesznymi pocałunkami, zapomnieniem w objęciach. Miłość czasu wojny często odkładała normy i zasady na potem – na „po wojnie”. Gdy
     
16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze