„Hasta la vista, baby!”

Minister spraw wewnętrznych Francji, Christophe Castaner, powiedział, że komentarze prezydenta USA na temat protestów żółtych kamizelek w Paryżu są „nie na miejscu” i że „to wewnętrzne sprawy Francji”. A mnie się przypomina od razu amerykański film „I kto to mówi?”. Przypomina mi się też polskie przysłowie, które pasuje tu, jak ulał: „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”. A monsieur Castaner z Francji ociekający hipokryzją to widok doprawdy przezabawny.

Skok na nasze podwórko. W sondażach dystans między formacją rządzącą a główną partią opozycyjną powiększył się w porównaniu z początkiem grudnia prawie o 7 proc. na rzecz Prawa i Sprawiedliwości. Te sympatyczne sondaże nie powinny nas usypiać ani wprowadzać w stan błogostanu, ale miło, kiedy opozycja słyszy: „Hasta la vista, baby!” (słynna wypowiedź z filmu „Terminator 2”). Czy dlatego opozycja nie lubi Arnolda Schwarzeneggera?

Coraz bardziej widoczne są uderzające podobieństwa między Rosyjską Agencją Antydopingową (RUSADA) , która jakże gorliwie zajmuje się walką z dopingiem sportowców „Rassiji”, a zaprzysięgłymi przyjaciółmi tolerancji w Polsce i na Zachodzie, którzy tak gorliwie walczą o tolerancję, że obnażają swoją nietolerancję wobec tych, którzy – ich zadaniem – na tolerancję nie zasługują.

Ponieważ wielu ludzi słusznie kojarzy mnie ze sportem, to pewnie dlatego dostałem pytanie odnośnie do tegorocznego, kultowego Tour de France. Czy w związku z sytuacją polityczną w ojczyźnie Macrona i permanentnymi weekendowymi protestami dalej będzie utrzymany zwyczaj ubierania lidera tegoż wyścigu w żółtą (sic!) koszulkę?

Piszę te słowa w Brukseli. Stąd rzut beretem do Królestwa Niderlandów, a tam też liberalna władza (ta sama polityczna rodzina, co w Republice Francuskiej) zaczęła mieć uczulenie na żółty kolor i dość brutalnie tłumi, na razie nie za duże, demonstracje.

Podróż powrotna do Rzeczpospolitej, a ściślej do jej stolicy. Dobrotliwa nowa...
[pozostało do przeczytania 24% tekstu]
Dostęp do artykułów: