Niepojęte

Czyżby statystyczny polski leming nizinny zapomniał już, że lider opozycji, a obecnie już od ponad czterech i pół roku premier, wzywał do niepłacenia abonamentu RTV? Wówczas żadna gazeta na czele z tą, o której pod żadnym pozorem nie można powiedzieć, że wyprawiają się w niej rzeczy podobne do „Trybuny Ludu” z 1953 r., nie zająknęła się nawet o antysystemowości głównej partii opozycyjnej. A co ze spotkaniem Kwaśniewskiego, Geremka i obecnych włodarzy Polski w Audytorium Maximum Uniwersytetu Warszawskiego w obronie rzekomo zagrożonej Kaczorami demokracji? Czy ktoś porównywał je do faszystowskich wieców, tak jak to czyni cała sfora pismaków, pod światłym przywództwem Paradowskiej, Wielowiejskiej, Żakowskiego i Wrońskiego w odniesieniu do marszów pamięci organizowanych przez dobrowolne stowarzyszenia czy kluby czytelników „GP”.

Ostatnio publicyści gazety, o której niczego złego nie można u nas powiedzieć (bo się trafi pod sąd), dokonywali cudów zręczności i karkołomnych łamańców, by nie powiedzieć, czyim pomysłem jest idea zastąpienia sprostowania prasowego oświadczeniami poszkodowanych. Mówiono o senatorach (en bloc), tak jakby nie wiedziano, jakiego klubu parlamentarnego są oni członkami. Przed oczyma wyobraźni mam już obraz tego, co wspomniana gazeta i jej podobne napisałyby, gdyby w roku 2008 senatorowie PiS za wiedzą i zgodą Kaczyńskiego zaproponowali taką zmianę prawa prasowego. Ci, którzy są czytelnikami naszej gazety, w tym moich felietonów, z pewnością wiedzą. Ale większość Polaków, niestety, nie tylko nie domyśla się tego, ale nawet, gdy się domyśla, to wcale nie chce tego wiedzieć.
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: