Kopani w cztery litery leziemy do Europy

Ideał sięga bruku

Mam poważne wątpliwości co do szczerości tych haseł. Dziś nie sposób odróżnić w Europie prawicy od lewicy, liberałów od lewaków. Z bardzo prostej przyczyny – oni wszyscy wywodzą się z tego samego pokolenia 50-, 60-latków, wychowanego na hasłach lewactwa ruchu studenckiego lat 60. i 70. Porzucili zarówno swoje chrześcijańskie, jak i socjalistyczne korzenie kultywowane jeszcze w drugiej połowie XX w. Osobliwie te korzenie okazały się poważną przeszkodą w wywieraniu ideowych wpływów na rozpuszczone dobrobytem i lekkością bytu społeczeństwa. Należało więc skupić się na rujnującej normalność i naturalność życia ekologii, na wspieraniu homoseksualizmu i feminizmu, nie zauważając, że jest to czerpanie z ideologii marksistowsko-leninowskiej nowego gatunku, dyktowanej przez „filozofów” w rodzaju Habermasa i jemu podobnych.

Tak się to wszystko pomieszało, że zarówno klasyczna lewica, jak i tradycyjna prawica postanowiły zrezygnować ze sprawiedliwości społecznej i chrześcijańskiej moralności. Co z tego, że w preambułach konstytucji państw unijnych jest odwołanie się do Boga. I co ma wspólnego dzisiejsza Unia Europejska z jej patronem Robertem Schumanem, gorliwym francuskim katolikiem, który był pomysłodawcą godła wspólnoty zaczerpniętego z biblijnego opisu Matki Boskiej, której głowę otacza 12 gwiazdek. Spójrzmy na ten symbol dziś – paradują z nim wrogowie chrześcijaństwa, homoseksualiści, lesbijki i różni dewianci oraz ogłupione propagandą sukcesu UE szkolne dzieciaki. I nie wiedzą, bo ta wiedza mogłaby ich sprowadzić na manowce, że te gwiazdki to aureola nad głową Matki Chrystusa.

Być chamem to brzmi dumnie

I w ten sposób dotarliśmy do sedna moralnego upadku Starej Europy, za którą podążają moralni wykolejeńcy z Nowej Unii, podnieceni pseudodobrobytem i niszczeniem wartości, co uważają za powiew wolności.

Ta wolność od wszystkiego, co warto szanować i co stanowi...
[pozostało do przeczytania 64% tekstu]
Dostęp do artykułów: