Wygrać z PO bez wojny domowej

Praktycznie przegrała większość Polaków, przegrała opozycja parlamentarna, przegrali także przeciwni tej zmianie eksperci – liczni, ale w mediach praktycznie nieobecni. Można było ich posłuchać tylko w miasteczku związkowym pod Sejmem, gdzie przedstawiali merytoryczne argumenty przeciw zmianom. A w mediach oglądaliśmy tylko reklamowe filmiki nakręcone za nasze pieniądze, naiwne, głupiutkie i, jak pokazują sondaże, bezskuteczne. Przegraliśmy wszyscy jako obywatele, bo nie dopuszczono do debaty, nie konsultowano decyzji ani ze związkami, ani z opozycją parlamentarną.

A związek podjął w tej sprawie rzeczywiście intensywne działania; zbieranie podpisów, miasteczko namiotowe, konferencje, pikiety i demonstracje. To był poważny wysiłek organizacyjny, finansowy i merytoryczny. Moim zdaniem, to było dobrze zrobione.

Blokada Sejmu była faktycznie spektakularnym finałem protestu. Widać było, jak organizatorzy do samego końca panowali nad całością, co przecież nie było takie proste, wziąwszy pod uwagę napiętą atmosferę po prowokacyjnym niewpuszczeniu liderów Solidarności na obrady.

Tak, związek potrafił wycofać się z blokady w zorganizowany i spokojny sposób, unikając starć. Nie dał się sprowokować, podobnie jak wcześniej przewodniczący P. Duda w trakcie sejmowej debaty nad wnioskiem o referendum. Związek był do końca autorem swoich działań.

Jak skomentuje Pani wyjątkowo brutalną debatę sejmową?

To był kolejny przykład niewątpliwego, oratorskiego talentu Tuska. Gdy cytował prezydenta Lecha Kaczyńskiego i wcześniejsze wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego o systemie emerytalnym, widać było, że wie, co i do kogo mówi. Dla swoich zwolenników był, jak sądzę, przekonujący. Tyle że w historii zdarzali się świetni oratorzy, którzy dzięki takiemu talentowi skutecznie zdobywali autorytarną władzę nad ludźmi. Nie ma więc czego podziwiać. We mnie budzi to raczej obawę niż podziw, nie można tego...
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: