Radujemy się bez powodu do radości?

Dodano: 18/12/2018

Felieton [PostFelieton]

Nic bardziej mnie nie denerwuje niż wyświechtana fraza „magia świąt”. Święta są antymagiczne. Oczywiście słowo „magia” używane jest tu metaforycznie, ale i tak wytarło się do niemożliwości jak nos renifera Rudolfa. Niebywałe jest też, że zachodnią wyobraźnię skolonizował wizerunek świętego Mikołaja z reklamy pomysłu Huddona Sundbloma z 1931 roku. Niepodzielnie rządzi również katolicką wyobraźnią, co trudniej już zrozumieć. Na co dzień nie zdajemy sobie zupełnie sprawy, że reklama weszła w kulturowe miejsce literatury i malarstwa, a nawet więcej: zarządza już różnymi dziedzinami naszej biologii – owłosienie ciała kobiet stało się niemodne dzięki decyzji firmy Gillette o rozszerzeniu rynku golarek o kobiety. Ten ogólnoświatowy trend rozpoczęła reklama w „Harper’s Bazaar” z 1915 roku. Ale agresja komercji wobec religijności i obyczaju najbardziej razi właśnie z okazji Świąt Bożego Narodzenia. Jednak Arcybiskup Fulton J. Sheen już dawno temu zauważył: „Gdy widzimy, że na
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze