Takiego Budapesztu to ja nie chcę

„Będziemy mieli w Warszawie Budapeszt” – któż nie pamięta tych słów, które w 2011 roku wygłosił Jarosław Kaczyński po przegranych wyborach parlamentarnych? Wówczas przyjmowaliśmy to z nadzieją, że i nad Wisłą nadejdzie czas zmiany, której doczekali się Węgrzy po długich i destrukcyjnych latach rządów socjalistów.

Dziś po trzech latach Dobrej Zmiany mogę powiedzieć, że Budapesztu wciąż w Warszawie nie ma, ale to poniekąd bardzo dobrze. Od tamtej pory sporo się zmieniło, zmienił się także Viktor Orbán, który po drodze jeszcze dwa razy wygrał wybory i rządzi nad Dunajem w sposób tak niepodzielny, że nawet skrajnie prawicowa partia Jobbik stwierdziła, iż nie ma
[pozostało do przeczytania 56% tekstu]
Dostęp do artykułów: