Wszyscy jesteśmy w drugim obiegu

Tak. Fenomen skuteczności laikatu w Polsce polega głównie na tym, że jego obecność nie jest głośna, lecz polscy świeccy od wieków realizują – lepiej lub gorzej – zadania płynące z wiary, tworząc zwyczaje i tradycję chrześcijańską.

W dzisiejszych czasach to już jednak za mało. Dziś świat funkcjonuje w oparciu o zorganizowane stowarzyszenia – jawne, a także niejawne, ale to inna sprawa. Obecność dobra w świecie powinna być więc wzmacniana w zorganizowany sposób.

Laikat polski jest aktywny. Wystarczy zobaczyć fakty. W ciągu ostatnich 19 lat w mojej diecezji przemyskiej poświęciłem 133 nowe kościoły, a w ciągu 27 lat posługi mojego poprzednika, abp. Ignacego Tokarczuka, wybudowano ich ponad 300. A przecież to nie sami księża je tworzyli. Powstawały wspólnym wysiłkiem świeckich i duchownych. A jeśli budowali je świeccy, to znaczy, że są to ich własne kościoły.

W Polsce społeczeństwo jest tak głęboko przesiąknięte i zakorzenione w kulturze chrześcijańskiej, że nawet ludzie walczący z Kościołem tkwią w pewnym stopniu w tej tradycji, choć zapewne nie do końca świadomie.

Myślę więc, że nasz laikat nie jest wcale gorszy niż w innych krajach, jak się czasem słyszy. Ma swoją „duszę” i swoje szczególne cechy. Trzeba jednak, żeby stawał się poprzez nowe struktury bardziej obecny. Nie krzykliwie, wołając o przywileje, ale porządkując rzeczywistość ziemską, w której wszyscy żyjemy.

A rola ruchów w polskim Kościele? Podkreślił ją Ksiądz Arcybiskup w swej homilii na Jasnej Górze. Czy wpływają już na Kościół w sposób widoczny w skali kraju?

Sądzę, że na razie nie w stopniu oczekiwanym i nie we wszystkich diecezjach jednakowo. Są jeszcze na etapie rozwoju i potrzebują wizji wyjścia od rzeczywistości Kościoła w świat zewnętrzny, do sfery publicznej. Nie zdobyły się ciągle na pójście o ten krok naprzód. Podam przykład włoskiego ruchu Communione e Liberazione. Gdy powstawał w latach 70. i 80.,...
[pozostało do przeczytania 87% tekstu]
Dostęp do artykułów: