To był lincz! Zabili Patryka, bo się go... bali

Patryk R. został bestialsko zamordowany przez trzech młodych mężczyzn. Podczas procesu mało kto jednak pozytywnie mówił o ofierze. O dziwo, o mordercach sąsiedzi i znajomi opowiadali w superlatywach. Bo Patryk był postrachem małego miasteczka w Wielkopolsce. Dla sądu nie miało to znaczenia. Dlatego orzekł surową karę.

Zapewne Czytelnicy „Gazety Polskiej” pamiętają wstrząsającą historię „linczu we Włodowie”, która swego czasu znalazła się na czołówkach mediów. Józef C., ps. „Ciechanek”, bardzo długo terroryzował mieszkańców rodzinnej wsi, groził sąsiadom śmiercią, okradał ich, był wyjątkowo agresywny. Zachowania mężczyzny nie zmieniły nawet liczne wyroki. Gdy jednak zranił śrubokrętem córkę swojej konkubiny i straszył, że zabije jej syna, mieszkańcy Włodowy nie wytrzymali. Skatowali Józefa C. Bijąc rozmaitymi sprzętami, zadali mu śmiertelne obrażenia.

Od tamtych wydarzeń minęło już kilkanaście lat, ale niedawno zostały przypomniane, bo bardzo podobna historia rozegrała się w wielkopolskim Sierakowie. Jej finał był równie tragiczny. Zbrodnię odkryto 7 marca 2017 r. – tego dnia w lesie pomiędzy Śremem a Sierakowem odnaleziono zwłoki młodego mężczyzny. Już wstępne oględziny wykluczyły nieszczęśliwy wypadek. „Wskazywały jednoznacznie, że mężczyzna został pozbawiony życia przez osoby trzecie” – podała Prokuratura Okręgowa w Poznaniu.

Szybko ustalono tożsamość denata – okazał się nim 27-letni Patryk R., mieszkaniec Sierakowa. Został brutalnie skatowany, miał wiele obrażeń, a bezpośrednią przyczyną śmierci – jak stwierdzono podczas sekcji zwłok – było uduszenie. Mężczyzna był doskonale znany lokalnym policjantom, wielokrotnie bowiem interweniowali w jego domu, wszczynał też burdy w innych miejscach, ćpał, pił... „Był agresywnym narkomanem” – zeznał jeden ze świadków podczas późniejszego procesu.

Podejrzanymi o zabójstwo Patryka okazali się trzej młodzi mieszkańcy tej samej miejscowości. Zatrzymano braci...
[pozostało do przeczytania 60% tekstu]
Dostęp do artykułów: