Na Stasi babka wróżyła

W tych okolicznościach aż dziw bierze, że można dziś w Niemczech bez narażania się na nieprzyjemności poczynić publicznie uwagę, że Wallraff mógł być przez aparat Stasi prowadzony, można nawet wspomnieć, że nadano mu pseudonim operacyjny Wagner i uznawano za cenne źródło informacji. Cała historia odbywała się jednak jakby poza samym Wallraffem, który miał – jak z uporem powtarza – zupełnie nieświadomie uczestniczyć w działaniach aparatu bezpieczeństwa. W 2003 r. wymiar sprawiedliwości zezwolił na publiczne głoszenie, że Wallraff był nieświadomie wtyczką Stasi. W odbiorze społecznym funkcjonuje jeden wizerunek Wallraffa – dzikiego, niepokornego geniusza smaganego przez wrogie moce, które tylko wypatrują sposobności, by porysować pazurami jego kryształowy wizerunek. Na samym początku lat 70. wydał słynną książkę „Wy na górze – my na dole”. Była to kolejna pozycja z serii demaskatorskiej, tym razem głównymi bohaterami nie byli jednak dziennikarze i ich niecne sprawki, ale ludzie bogaci.
     
22%
pozostało do przeczytania: 78%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze