G-moralizatorstwo

Dodano: 24/04/2012 - Nr 17 z 25 kwietnia 2012

Ten specyficzny rodzaj dwoistej wrażliwości moralnej stał się w środowisku PRL-bis zaraźliwy jak dżuma. Przy okazji drugiej rocznicy Smoleńska reżimowi żurnaliści nie odpuszczają żadnej okazji do dezawuowania dorobku prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Słyszymy, że była to kiepska prezydentura, pełna niezręczności, przesycona przesądami w polityce zagranicznej i nienawiścią w wewnętrznej. Po raz setny przypomina się „Irasiada”, „Borubara” i „małpę w czerwonym”, zapominając dodać, że były to jedyne trzy lapsusy bez jakiegokolwiek znaczenia w całym prezydenckim czteroleciu profesora Lecha Kaczyńskiego. Mówią to ci sami ludzie, którym nie przeszkadza odkrywkowa metoda wydobywania gazu łupkowego, pisownia rzeczowników „ból” i „nadzieja”, rozsiadanie się w fotelu przy stojących gościach, brednie o bigosie, kierowana do prezydenta USA historyjka o „swoich kobietach” w czasie wspólnego polowania, druga w Europie konstytucja i setki innych koszmarnych wpadek, z których – i tylko z których – składa
     
87%
pozostało do przeczytania: 13%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze