WILCZE OCZY, POPIE GARDŁO...

Dodano: 24/04/2012

Do stanu, w jakim znajduje się nasza władza, jej urzędnicy i poplecznicy, pasuje jak ulał stare porzekadło: „wilcze oczy, popie gardło, co zobaczy, to by zżarło”. Na pierwszy ogień poszła najbardziej przeszkadzająca w tym dziele partia opozycyjna – Prawo i Sprawiedliwość. Trzeba ją zeżreć, bo strach przed utratą pełnej władzy ma wilcze oczy. Takie jak spojrzenie premiera Tuska w ostatnim czasie. Trzeba zniszczyć wszystko, co pachnie wolnością: wolne media, niezawisłe sądy, niezależnych naukowców i niezależnych lekarzy. Te wysiłki są coraz brutalniejsze i z tego powodu coraz głupsze. Przykro słuchać Moniki Olejnik, która ze strachu przed utratą władzy nad widzami i słuchaczami ucieka się do chamskiego nazwania PiS „pisuarami”. I łamie wszelkie standardy dziennikarstwa i dobrego wychowania. Poruszył mnie do głębi tekst pani Paradowskiej z „Polityki” na temat katastrofy smoleńskiej. Tekst zaczerpnięty prosto z magla, w którym różne pańcie oceniają to wydarzenie następująco: „
     
61%
pozostało do przeczytania: 39%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze