Jak Rosjanie niszczyli dowody

Na tę arogancję ani polskie władze, ani prokuratura nie odważyły się odpowiedzieć. Posłowie wszystkich partii, poza PiS i Solidarną Polską, opowiedzieli się przeciw uchwale Sejmu wzywającej Rosję do zwrotu wraku Tu-154M, a prokurator generalny Andrzej Seremet powiedział wprost: „Nie dopatruję się w działaniu Rosjan złych intencji. Ale mimo wszystko sprawą zainteresowali się polscy śledczy. Jeszcze dziś Naczelna Prokuratura Wojskowa zwróci się do Rosyjskiego Komitetu Śledczego o wyjaśnienie przyczyn tych zabiegów. Podejrzewam, że podejmowano je z dobrą wolą”.

1. Zacieranie śladów. Po eksplozji?

Czy również „z dobrą wolą” podjęto „zabiegi” wyrównania powierzchni zmiażdżonego podczas katastrofy smoleńskiej fragmentu części ogonowej Tu-154M? O tej bulwersującej sprawie szeroko piszemy w książce „Musieli zginąć”.

Jak ustaliliśmy, już pięć dni po katastrofie – jeszcze przed zbadaniem wraku – Rosjanie celowo zniszczyli dowód niezwykle istotny dla wyjaśnienia przyczyn rozpadu wraku. Na zdjęciach wykonanych niedługo po katastrofie widać odwróconą o 180 st. część ogonową Tu-154M ze środkowym silnikiem. Fragment ten początkowo brany był za kokpit, bo luk umożliwiający dostęp do silnika był otwarty i przypominał przód kabiny pilotów. Widoczny na fotografiach mniejszy otwór to wylot dysz. Jego dolna część jest wyraźnie wygięta, tworząc odwróconą literę „V” i zasłaniając niemal połowę otworu.

Porównaliśmy to zdjęcie z fotografią wykonaną przez rosyjskich funkcjonariuszy w następnych dniach, a zdobytą przez parlamentarny zespół ds. wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej pod kierownictwem Antoniego Macierewicza. Na zdjęciu widać, że przewożona ciężarówką część ogonowa samolotu została przez Rosjan wyklepana (otwór już jest okrągły), a ślady świadczące o działaniu na ten fragment potężnej siły – zatarte.

Fotografia z poprawioną przez Rosjan częścią pochodzi z 15 kwietnia 2010 r. Tymczasem według końcowego...
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: