Do końca na służbie

Od 1989 r. przyjęto, że wojsko ma być apolityczne i żołnierze tak to traktowali. Jednak minister Klich bardzo wojsko upolitycznił. Gdy mój mąż miał prowadzić największe ćwiczenia ANAKONDA, które odbywają się co dwa lata, chciał rozesłać zaproszenia do wszystkich osób sprawujących ważne funkcje związane z obronnością kraju, niezależnie od opcji politycznych. Niestety minister Klich na to nie pozwolił. Stwierdził, że zrobi to sam. Potem okazało się, że nie zaprosił prezydenta ani jego ministra, Aleksandra Szczygło, szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Na każdy kontakt z Biurem mąż musiał mieć zgodę ministra Klicha. Wizyty w Kancelarii Prezydenta były ściśle nadzorowane i
[pozostało do przeczytania 89% tekstu]
Dostęp do artykułów: