Degradacja to sprawa honoru

Opinie [Prezydenckie weto]

Zdegradowanie członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego to i tak niewielka konsekwencja za przedłużenie komunizmu o 10 lat. Dotyczy tylko sfery symbolicznej i nie byłoby obciążone żadnymi, nawet prawnymi, skutkami. Umiem sobie wyobrazić człowieka, który jest przeciwko ustawie degradacyjnej, ale nie umiem wyobrazić sobie kogoś, kto podziela uzasadnienie prezydenckiego weta. Zdumiewa mnie tłumaczenie, że w wojsku nie ma procedury odwoławczej od rozkazu. Owszem, jest – ale po wykonaniu rozkazu. To jest podstawowa zasada wojskowa: rozkaz należy wykonać, a następnie można złożyć zażalenie. Procedura odwoławcza nie wstrzymuje wykonania rozkazu. Czyli gdyby członkowie WRON po wprowadzeniu stanu wojennego czy kiedykolwiek później wyrazili sprzeciw wobec tamtych działań, to można by ich próbować usprawiedliwiać, tłumaczyć, a wyjaśnienia niektórych z nich, że „zostali wpisani na listę” WRON, są nieprzekonujące. Minęło blisko 40 lat, a członkowie WRON ani słowem nie
     
31%
pozostało do przeczytania: 69%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze