Straszne skutki działania bez oficera prowadzącego

Komentarz [O Wałęsie słów kilka]

Kiedyś oświadczyłem Wałęsie, że nie będę komentować jego wypowiedzi. Trzymałem się tego z dość dużym uporem, ale dla „Gazety Polskiej” zrobię pewien wyjątek. Gdy Wałęsa pojawił się w Sejmie, wspierając polityczny protest przeciwko rządowi Prawa i Sprawiedliwości, przypomniałem sobie kilka scen, które obrazują ten typ jego aktywności. Jedna z nich miała miejsce około 1979 r., gdy w WZZ odmówiliśmy podpisania dziwnego listu protestacyjnego, w którym wyraźnie oponowano przeciw niezatrudnianiu w Służbie Bezpieczeństwa osób wierzących. Było to tak kretyńskie, że stanowczo sprzeciwiliśmy się braniu udziału w tej akcji. Ale Lech Wałęsa postanowił się pod tym podpisać. Mieliśmy o to do niego pretensje, ale on to wyjaśnił słowami: „Musiałem to podpisać, bo dawno się o mnie nie mówiło”. „Ale Lechu – odpowiedziałem – przecież będą o tobie mówili źle”. „Nieważne jak, ważne, by mówili”. Widać, że przez 40 lat Wałęsa nie odstąpił od tej zasady, bo jego obecność na korytarzach
     
27%
pozostało do przeczytania: 73%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze