Przerwać zamknięty obieg. Jak uzdrowić PISF?

Kultura [Wywiad]

Czekam na profesjonalne filmy, z dopracowanymi, pogłębionymi scenariuszami. Filmy, z których czegoś się dowiem, które zmuszą widzów do myślenia, które mają szansę zaistnienia w obrocie międzynarodowym – mówi Radosław Śmigulski, dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. *Był Pan na ostatniej gali oscarowej. Czy był Pan zaskoczony tym, że nowatorski, polski „Twój Vincent” wrócił bez statuetki? Szanse na triumf „Twojego Vincenta” były ograniczone, zwycięski „Coco” reprezentował gigantyczne interesy i wpływy. Trudno nam się mierzyć z takimi wytwórniami jak Pixar i Disney. Mieliśmy nadzieję, że doceniona zostanie w tym przypadku maestria twórcza reżyser Doroty Kobieli. Do ostatnich dni nie udało się niestety uzmysłowić wszystkim członkom Akademii, że ten film był malowany ręcznie. Sama nominacja dla „Twojego Vincenta” potwierdziła jednak, że animacja to nasz silny brand. *Kieruje Pan instytutem już od ponad trzech miesięcy. Początkowo był Pan atakowany przez mainstream
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze