O przepraszaniu i wybaczaniu

Felieton [Maryna Miklaszewska]

Należę do pokolenia, które przyszło na świat w czasie dyktatury ciemniaków. To powiedzenie ukuł krótko przed marcem 1968 r. roku pisarz, publicysta i kompozytor Stefan Kisielewski. Drogo za nie zapłacił. „Nieznani sprawcy” pobili go pod własnym domem, był szykanowany, zakazano mu druku, pozbawiono środków do życia. W 1969 r. Kisielewski zaczął prowadzić dziennik i pod datą 18 października zanotował: „Dwadzieścia dwa lata temu powiedziałem Ważykowi, że to, co robią Żydzi, zemści się kiedyś na nich srodze. Wprowadzili do Polski komunizm w okresie stalinowskim, kiedy mało kto chciał się tego podjąć z „gojów” [poza gorliwcem Gomułką]. Społeczeństwo było wtedy jednolicie antykomunistyczne, więc nienawidzono ich. Teraz społeczeństwo jest nowe, niewiele z tamtego pamięta, opór się rozchwiał i rozładował, ale nienawiść została, co obecnie wykorzystał Moczar dla swoich celów personalnych. Tragiczny jest tylko los Żydów – Polaków, artystów, pisarzy, którzy biorą w łeb za winy
     
32%
pozostało do przeczytania: 68%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze