ANTONI LULEK I DONALD TUSK

Pierwszy jest postacią fikcyjną, drugi realną. Pierwszy pochodzi z „Przedwiośnia” Żeromskiego, drugi rekrutuje się z Platformy Obywatelskiej. Jeden jest przedwojennym polskim komunistą, drugi współczesnym liberałem. A jednak coś ich łączy. Nie wpadłabym na to, gdybym nie odświeżyła sobie tej lektury, wybranej do tegorocznego Narodowego Czytania. „Przedwiośnie” – jak zauważył znawca Żeromskiego Henryk Markowski – wiernie dokumentuje postulaty komunistów.

Przez pryzmat powieściowych postaci są przedstawione rysujące się u progu niepodległości koncepcje: Szymon Gajowiec wierzy w powolną, wymagającą poświęceń budowę młodego państwa, we współpracę ponad podziałami. Seweryn Baryka z kolei ma wizję szklanych domów. To wizja nowoczesnego państwa, w którym szkło, jako materiał przeźroczysty, symbolicznie obrazuje przejrzystość i czystość nie tylko samych budowli, lecz i całego państwa. Kiedy Żeromski pisał „Przedwiośnie”, w Londynie stał już Crystal Palace, wybudowany w 1851 r. jako pawilon z okazji Wielkiej Wystawy. Miał on formę gigantycznej oranżerii o długości ponad pół kilometra. Wprawdzie pawilon spłonął w 1936 r., ale od tego czasu zaczął się triumfalny pochód szklanej architektury, który wciąż trwa.

Wracając do komunisty Antoniego Lulka, proszę o uwagę: cieszy się on z każdego niepowodzenia rządu, ma nadzieję na jak najszybszy upadek Polski i twierdzi, że rządzący posługują się słowem „patriotyzm”, aby omamić społeczeństwo i zachować władzę. „Każde niepowodzenie, pośliźnięcie, klęska czy żywiołowe nieszczęście państwa i rządu polskiego jako całości, jako jestestwa politycznego i społecznego, budziło w piersi Lulka, w jego sercu radosny śmiech. Drżącymi rękami chwytał z rana gazety, żeby przecie wyczytać coś »pomyślnego«, jakąś klęskę publiczną, jakieś załamanie się grube i głębokie, jakąś kompromitację wobec zagranicy, jakąś groźbę czyjąś, zapowiedź zniszczenia rzuconą przez angielskiego potentata lub niemieckiego eks-...
[pozostało do przeczytania 34% tekstu]
Dostęp do artykułów: