Prawdziwy koniec neoliberalizmu lat 90.

Gdy słucham premiera Mateusza Morawieckiego, nie muszę nic komentować – wszak mówi on językiem Solidarności, którym posługujemy się od blisko 40 lat. Byliśmy zresztą za to wyklinani i wyszydzani, więc tym milej się słucha, gdy dziedzictwo naszego zrywu staje się mową władz Rzeczypospolitej.

Szef rządu odrzuca bowiem ideologię neoliberalizmu, tak jak my chcieliśmy odrzucić komunizm w latach 80. Rzecz w tym, aby pozbyć się dominacji ideologii – jakiejkolwiek – nad zdrowym rozsądkiem. Ale elity Okrągłego Stołu z taką samą gorliwością, z jaką odrzuciły ideologię marksizmu, przyjęły friedmanizm – ideologię równie abstrakcyjną. Jedni mówią „każdemu według potrzeb”, a drudzy, że każdy może wejść na rynek. Wybuchową mieszanką okazało się to, że ci sami ludzie wyznawali najpierw jedną, a potem drugą doktrynę.

Z marksizmem trzeba było skończyć, żeby przejść z kierunku rozkładu państwa na kierunek rozbudowy. Tymczasem liberałowie postanowili dobić gospodarkę przez sprzedaż polskiego majątku narodowego. Zachodnia konkurencja, aby zachować u siebie wysoki poziom zatrudnienia i zyski z produkcji, nie pozwoliła modernizować naszych zakładów, ale je wykupiła i zlikwidowała. Ceny fabryk okazały się symboliczne. Sam Tadeusz Mazowiecki publicznie deklarował, że będziemy sprzedawać fabryki za cenę ich rocznego dochodu. Cóż innego mogło to oznaczać, jak nie pozbycie się przemysłu przez Polskę? Wystarczyło wziąć pożyczkę – a przecież zwykli obywatele nie mogli tego zrobić – aby wykupić zakład i po roku mieć zwrot albo zwyczajnie odsprzedać go zagranicznemu kontrahentowi. Wreszcie pojawił się pomysł dołączenia do Unii Europejskiej, ale w tamtych warunkach dla przeciętnego Polaka mogło to oznaczać jedynie wolną drogę do pracy w UE na zmywaku. Bo jaki Polska miała cel we wchodzeniu do wspólnoty jako bankrut? Dlaczego Unia chciała przyjmować kraj zrujnowany gospodarczo? Domagano się więc likwidacji przemysłu, co świadczyło nie tylko o złych...
[pozostało do przeczytania 38% tekstu]
Dostęp do artykułów: