Nie naliczamy zadłużonym dodatkowych kosztów

Na starcie nie mieliśmy dużego kapitału. Zaczęliśmy obsługiwać fundusze inwestycyjne, a precyzyjniej – niestandaryzowane sekurytyzacyjne fundusze inwestycyjne zamknięte, które nabywały portfele wierzytelności na rzecz inwestorów zewnętrznych. Dzięki środkom uzyskanym z emisji i sprzedaży certyfikatów fundusze uzyskują środki, za które w ich imieniu są nabywane portfele wierzytelności, co pozwala Grupie Kapitałowej dynamicznie się rozwijać – mówi Konrad Kąkolewski. Z prezesem Zarządu GetBack SA, giełdowej spółki zarządzającej wierzytelnościami, rozmawia Dariusz Styczek


W ubiegłym roku Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów prowadził wobec Waszej spółki postępowanie w związku z nękaniem dłużników telefonami i angażowania ich znajomych czy sąsiadów w procesy windykacyjne. Czym to postępowanie się zakończyło?

Postępowanie wszczęte przez prezesa toczy się wobec spółki od 2016 r. Dotychczas żadna decyzja nie została wydana. Zapewniamy, że jesteśmy w stałym kontakcie z UOKiK i analizujemy wytyczne Urzędu.

Czyli na razie kara finansowa spółce nie grozi?

Tak jak wspominałem, postępowanie jest w toku, a żadna decyzja na tę chwilę nie została wydana.

W ciągu pięciu lat staliście się jednym z liderów na rynku zarządzania wierzytelnościami. W jaki sposób?

Zacznę od tego, że „przeciętna” osoba zadłużona w portfelu, którym zarządzamy, ma 7,5 tys. zł do spłacenia, a jej średnia rata to 370 zł miesięcznie. Nie są to więc zbyt wygórowane kwoty, wszystkie nasze działania są ukierunkowane na dostosowanie raty spłaty zadłużenia do możliwości finansowych osób zadłużonych. Na starcie nie mieliśmy dużego kapitału, dlatego musieliśmy sobie poradzić nieco inaczej. Zaczęliśmy obsługiwać fundusze inwestycyjne, a precyzyjniej – niestandaryzowane sekurytyzacyjne fundusze inwestycyjne zamknięte, które nabywały portfele wierzytelności na rzecz inwestorów...
[pozostało do przeczytania 64% tekstu]
Dostęp do artykułów: