„NOWY WSPANIAŁY ŚWIAT”?

Zapewne wielu z nas wspomina z pewnym rozrzewnieniem powrót do literatury swojej młodości. Zaczytywaliśmy się w „Buszującym w zbożu” Salingera, powieściach drogi Kerouaca czy też antyutopijnej powieści Huxleya „Nowy wspaniały świat”.  Tak skrajnie, wydawać by się mogło, różna literatura ma wspólny mianownik, sprowadzający się do odnalezienia własnego idealnego świata, który dla jednych stanowi byt uporządkowany, a dla innych wręcz przeciwnie – jest stałym poszukiwaniem własnego miejsca w życiu. Celem tym jest z pewnością spełnienie, które odnosimy do zaspokojenia własnych potrzeb, odnalezienia własnego „ja”, czasami poprzez kontestację, a czasami poprzez konformizm.  Dążymy jednak do przebywania z ludźmi o zbliżonych nam postawach, zainteresowaniach, podobnym stylu życia.

To na tyle socjologii, odnieśmy zatem jej podstawowe założenia do bytu, jakim jest miejsce, w którym przebywamy. Nie będzie tu mowy o miejscu pracy, chociaż wielu z nas utożsamia  organizację społeczną właśnie z biurem i ludźmi, z którymi  tam obcuje przez większą część swojego dnia. Dla wielu z nas życie pojmowane jest przez pryzmat pracy. Żyjemy, żeby pracować?  Jaką alternatywę odnajdziemy zatem dla jednostek, które pracują, aby żyć?  Czy miejsce naszego zamieszkania, spójne z naszą postawą, aspiracjami, wspólnym odbiorem rzeczywistości, ma w obecnym społeczeństwie rację bytu? Czy może dążymy do bytu idealnego, jak we wspomnianej powieści Huxleya, chcącego wykreować społeczeństwo zorganizowane w sposób całkowity, które zrealizowało ideał powszechnej szczęśliwości.

Spróbujmy zatem wyobrazić sobie taki model, jednakże w wersji bardziej optymistycznej, nie kreując kolejnej utopii społecznej.

Przykładem może być np. budynek, w którym mieszkają ludzie o podobnych zainteresowaniach, stylu życia, których egzystencję  kształtuje właśnie przebywanie w jednej społeczności. Wyobraźmy sobie zbliżone wielkością lokale, które nie stanowią miejsca...
[pozostało do przeczytania 45% tekstu]
Dostęp do artykułów: