Towarzysze ewolucji

Kilkadziesiąt lat temu, kiedy byłem dzieckiem, a potem nastolatkiem, większość naszych zabaw miała miejsce w obrębie paczki, dziecięcej hordy. Po powrocie ze szkoły chłopaki w jednej hordzie, dziewczyny grupkami – spędzaliśmy czas w mniej lub bardziej wyszukany sposób. Było tak jeszcze na początku lat 90. Mogłem to obserwować z okien marymonckiego bloku. Dziś wygląda to inaczej. Dwaj przyjaciele idą ze szkoły w słuchawkach i w milczeniu. Podchodzi do nich znajomy dorosły i pyta: – Idziecie razem, ale tak naprawdę osobno. Nie macie żadnego wspólnego tematu? – Dlaczego pan tak sądzi? Za trzy minuty będziemy w domach i pogadamy na czacie…

Dwóch łysiejących mężczyzn, jeden z nich
[pozostało do przeczytania 77% tekstu]
Dostęp do artykułów: