Gabinet niespodzianek – ale to nie o rządzie...

Dodano: 02/01/2018

Felieton [Widziane z Brukseli]

Gdy Mateusz Morawiecki jeszcze jako wicepremier odwiedzał mnie wraz ze swoim zastępcą z resortu rozwoju Jurkiem Kwiecińskim (przyszłość przed nim!) w Parlamencie Europejskim w Brukseli, zrobiliśmy sobie pamiątkową fotografię na tle ściany mojego gabinetu. Zdjęcie poszło na Twitter i na Facebook, no i się zaczęło. Przy całym szacunku dla ówczesnego wiceszefa rządu RP, obecnie premiera, to nie on ani tym bardziej nie ja wzbudziliśmy zainteresowanie internautów, ale... tło. A tym tłem było morze, ba, prawdziwy ocean sportowych szalików. Głównie piłkarskich. Ale nie tylko. Także sporo żużlowych, trochę koszykarskich, piłki ręcznej. Na fotografii nie widać bocznej ściany, gdzie wiszą piłkarskie koszulki, i innej, gdzie znajduje się piłkarski... ręcznik w zielono-biało-czerwonych barwach Węgier i napisem „Puskas 10 Hungary”, dar od zakochanego w węgierskiej piłce i znającego język Madziarów pracownika Czeskiej Federacji Futbolowej. Ale po kolei. Gabinet nie jest mały i nie
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze