Salon nie znosi Rycerzy

Nieważne rocznice (dla Salonu)

Ciekawostką jest, że gdy my obchodzimy Dzień Walki z Depresją, dokładnie w tym samym czasie Rosja świętuje Dzień Obrońcy Ojczyzny. Jak historia uczy, owi „obrońcy rosyjskiej ojczyny”, często w ramach samoobrony, a jakże, nie tyle bronili, ile atakowali. Co jakiś czas składali „obronne wizyty” na ziemiach Rzeczypospolitej. Tak było w latach: 1920, 1939, 1944–1945. Tak bronią, że aż odwiedzają sąsiadów. A do tego bez zaproszenia…

Skoro już mowa o historii, to nasi przodkowie – Sarmaci, gdyby żyli dzisiaj, byliby kompletnie niezrozumiali. Ot, np. właśnie teraz mija 732. rocznica zwycięstwa polskiego rycerstwa nad wojskami rusko-tatarskimi w bitwie pod Goźlicami. Dzisiaj nie byłoby tam żadnej bitwy. Przecież jest kurs na „ocieplenie”. Dzisiaj przepraszano by za to, że polscy rycerze dobyli mieczy i pognali Ruskich i pohańców. A fe! Co za brak zaufania do Rusi! Trzeba rację wyważyć: Polacy mieli swoje, a Tatarzy i Rosjanie swoje. Prawda, powiedziałby dziś Salon, leży pośrodku. Dziś wystawiono by pewnie pomniki ku czci ruskich wojów i Tatarów na małych konikach.

Ale nie tylko piastowskie rycerstwo było, według dzisiejszych „standardów”, „politycznie niepoprawne”. Akurat mija 181. rocznica zwycięstwa Powstańców Listopadowych w bitwie pod Nowogrodem. No, oni też podnieśli rękę na prawowitą władzę. Jak to teraz wytłumaczyć w dobie „polityki miłości” Tuska do Putina? Staroświeccy Powstańcy też nie zrozumieliby Ducha Czasu. Gdyby Powstanie Listopadowe wybuchło – ot, gra wyobraźni – teraz, zaraz by się zaczęła propagandowa jazda o nieodpowiedzialności młodych ludzi podpuszczanych zapewne przez Kaczyńskiego, o warchołach, którzy narażają na szwank coraz lepsze relacje Warszawy i Moskwy. Książę Konstanty mógłby liczyć na plac czy ulicę, a z kolei dyktator Chłopicki byłby pewnie obśmiany przez Kubę Wojewódzkiego wtykającego polskie flagi w psie kupy.

My i Oni
...
[pozostało do przeczytania 34% tekstu]
Dostęp do artykułów: