Transformatorzy nad przepaścią

Stało się tylko to, co prędzej czy później stać się musiało. Ujawnia się w końcu to, co dotychczas ukrywano z powodów czysto politycznych – Polska gospodarka tkwi w katastrofie nie od dzisiaj, nie od wczoraj, a od początku nieszczęsnej „transformacji ustrojowej”. I nie może z tej katastrofy wyjść właśnie z powodu trwania tych samych blokad politycznych, które zbudowano przy okrągłym stole.

Od 1989 r. autorzy „transformacji” twierdzili, że ekonomia to wiedza tajemna, dostępna wyłącznie specjalistom, i kategorie zdroworozsądkowe nie mają tu zastosowania. Można było pozwolić komunistom rozkraść majątek narodowy, bo ci socjalistyczni menedżerowie mieli zrobić z niego lepszy użytek niż ciemniactwo z Solidarności. Można było zgodzić się na spłatę długów zaciągniętych przez Gierka i Jaruzelskiego, bo miały to być długi nasze, polskie, a nie sowieckie. Można było złodziejom z FOZZ zapewnić ochronę z Ministerstwa Finansów, żeby aparat komunistycznych służb specjalnych nie czuł się pokrzywdzony ograniczeniem ich wszechwładzy. Można było sprzedać banki, a najlepiej dać je ukraść. Można było pozwolić zniszczyć polskie fabryki i w ogóle produkcję krajową, żeby wydać bezbronny polski rynek na łupienie przez firmy z Zachodu.

Wszystko można było, aby tylko Jaruzelski z Kiszczakiem nie poczuli się zagrożeni i nie musieli grozić swoim agentom zerwaniem z głów wyprodukowanych w SB i WSW aureoli. Wszystko było cudnie i cały świat od Moskwy po Waszyngton bił brawo nosicielom tych przysowieckich aureoli, bo podporządkowali Polskę interesom zagranicy, a Polska przestała być dla świata wyrzutem sumienia i zobowiązaniem do partnerstwa.

Dzisiaj ci sami ludzie, którzy władzę polityczną aparatu PZPR „stransformowali” we władzę ekonomiczną, zmienili doktrynę postkomunistycznej ewangelii i nagle tłumaczą Polakom, jak komu głupiemu, że zasady ekonomii są bardzo proste. Oto nie można wydawać więcej niż ma się dochodu! W chwili ponoszenia ostatecznej klęski...
[pozostało do przeczytania 36% tekstu]
Dostęp do artykułów: