Wieści z Bliskiego Wschodu

* * * Przez dwa miesiące wielotysięczne demonstracje przebiegały pokojowo, szczególnie jak na standardy pogrążonego w wojnach domowych Jemenu. Jednakże pod wpływem sukcesów Kaddafiego w Libii prezydent Saleh podjął próbę siłowego rozwiązania konfliktu. Przebrani w cywilne ubrania członkowie służb bezpieczeństwa otworzyli ogień do niczego niespodziewającego się tłumu (18 marca). W masakrze zginęły 52 osoby – więcej niż przez dwa wcześniejsze miesiące. Saleh wykorzystał sprowokowany przez siebie incydent, by ogłosić stan wyjątkowy w kraju. Prowokacja okazała się fatalnym błędem dyktatora. Zamiast spacyfikować protesty, doprowadziła do ich eskalacji Wywołała kolejną falę odejść parlamentarzystów, ministrów, urzędników i ambasadorów. 20 marca prezydent zdecydował się zdymisjonować rząd. * * * Upadek gabinetu stał się sygnałem do dezercji najbliższych sojuszników dyktatora. Następnego dnia kilkunastu wysokich rangą oficerów, w tym pięciu generałów, wraz z podległymi im oddziałami ogłosiło
     
37%
pozostało do przeczytania: 63%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze