Wieści z Bliskiego Wschodu

* * *
Przez dwa miesiące wielotysięczne demonstracje przebiegały pokojowo, szczególnie jak na standardy pogrążonego w wojnach domowych Jemenu. Jednakże pod wpływem sukcesów Kaddafiego w Libii prezydent Saleh podjął próbę siłowego rozwiązania konfliktu. Przebrani w cywilne ubrania członkowie służb bezpieczeństwa otworzyli ogień do niczego niespodziewającego się tłumu (18 marca). W masakrze zginęły 52 osoby – więcej niż przez dwa wcześniejsze miesiące. Saleh wykorzystał sprowokowany przez siebie incydent, by ogłosić stan wyjątkowy w kraju. Prowokacja okazała się fatalnym błędem dyktatora. Zamiast spacyfikować protesty, doprowadziła do ich eskalacji Wywołała kolejną falę odejść parlamentarzystów, ministrów, urzędników i ambasadorów. 20 marca prezydent zdecydował się zdymisjonować rząd.

* * *
Upadek gabinetu stał się sygnałem do dezercji najbliższych sojuszników dyktatora. Następnego dnia kilkunastu wysokich rangą oficerów, w tym pięciu generałów, wraz z podległymi im oddziałami ogłosiło przejście na stronę demonstrantów (według szacunków łącznie 60 proc. armii). Na czele buntu stanął gen. Ali Mohsen al-Ahmar, krewny Saleha i dowódca jemeńskiej 1. dywizji pancernej. Jego oddziały w stolicy skupiły się w pobliżu uniwersytetu opanowanego przez demonstrantów oraz gmachu państwowej telewizji. Wierna Salehowi gwardia republikańska zajęła pozycje wokół budynków rządowych i pałacu prezydenckiego w Sanie. Zbuntowane oddziały i bojówki plemienne opanowały bazy wojskowe w co najmniej sześciu prowincjach. Na wieść o rozłamie w jednostkach wojska szyiccy powstańcy na północy kraju wznowili ataki partyzanckie przeciw armii rządowej. 23 marca dotarły wieści o zajęciu przez nich miasta Saada. Upadek prezydenta lub wybuch wojny domowej może nastąpić każdego dnia.

Syria

Dotychczas kończące się ciągłym niepowodzeniem próby wywołania społecznej rewolucji w Syrii wreszcie przyniosły skutek. 15 marca po raz pierwszy...
[pozostało do przeczytania 24% tekstu]
Dostęp do artykułów: