Rokowania wznowione, optymizm umiarkowany

Departament stanu USA ogłosił wznowienie zamrożonego od trzech lat procesu pokojowego między Izraelem a Autonomią Palestyńską. Pierwsza runda już za nami, ale istniało spore ryzyko, że do rozmów w ogóle nie dojdzie.
 
Całe pięć godzin – tyle trwała pierwsza runda wznowionych negocjacji pokojowych między Izraelem a Palestyńczykami. Rozmów, które rozpoczęły się w cieniu nowej burzy w Egipcie, gdzie w walkach ulicznych między zwolennikami obalonego prezydenta Muhammada Mursiego a siłami bezpieczeństwa zginęło 525 osób. Zdaniem komentatorów Egipt stoi na skraju anarchii i wojny domowej, jak na razie wydarzenia w tym kraju nie zaszkodziły wznowionym negocjacjom izraelsko-palestyńskim.
 
Obie strony oszczędnie informowały o przebiegu pierwszego spotkania, ale ujawniono, że następne ma się odbyć na Zachodnim Brzegu Jordanu. W zasadzie nie spodziewano się po tych rozmowach niczego więcej. Reprezentująca stronę izraelską Zipi Livni i jej odpowiednik po stronie palestyńskiej Saeb Erekat po prostu wykorzystali pierwszą rundę na zaplanowanie porządku kolejnych spotkań.
 
Odmrożenie negocjacji jest skutkiem kilkumiesięcznych zabiegów dyplomatycznych Johna Kerry’ego, który na początku tego roku zastąpił Hillary Clinton na stanowisku sekretarza stanu w administracji Baracka Obamy. W ostatnich latach Kerry, jeszcze jako senator, angażował się w politykę bliskowschodnią. Teraz ożywienie kwestii palestyńskiej uczynił jednym ze swoich pierwszych zadań na nowym stanowisku.
 
Tarcia już na wstępie

 
Niespodzianką jest już sam fakt powrotu do stołu rokowań w obecnych warunkach. Celem negocjacji ma być zawarcie pokoju izraelsko-palestyńskiego w ciągu najbliższych dziewięciu miesięcy. Pierwsze bezpośrednie rozmowy, do których doszło 30 lipca, miały charakter przygotowawczy i zgodnie z przewidywaniami nie przyniosły konkretnych rezultatów. Tel Awiw zgodził się wprawdzie w ramach wstępu do negocjacji zwolnić...
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: