Egipt. Niepewna przyszłość

Wyborcze przymiarki

Względnie zadowolone z dotychczasowego rozwoju wydarzeń są dwa najstarsze i największe ugrupowania opozycyjne, islamistyczne Bractwo Muzułmańskie i liberalna partia Wafd, mające od dawna ugruntowane fundamenty i silną bazę społeczną.

Swój podstawowy cel – uzyskanie legalnego statusu i swobodę działania – osiągnęły już poprzez obalenie Mubaraka. Nie przejawiają więc rewolucyjnego zapału. Są ugodowo nastawione do rządzącej Najwyższej Rady Wojskowej i nie naciskają na gwałtowniejsze zmiany.
Bractwo Muzułmańskie unika angażowania się w protesty i niemal od razu publicznie poparło powołany przez wojskowych rząd i reformy konstytucyjne zaproponowane przez Naczelną Radę Wojskową.

Obu głównym partiom zależy przede wszystkim na sprawnym i możliwie szybkim przeprowadzeniu wyborów. Spodziewają się, że dzięki silnemu i stabilnemu zapleczu odniosą łatwe zwycięstwo nad dopiero raczkującymi stronnictwami politycznymi i nieukształtowanymi młodzieżowymi ruchami, które wyrosły w trakcie rewolucji. Oba ugrupowania, mimo różnic ideologicznych, zapowiedziały możliwość wspólnego startu w wyborach. Wywołało to spore obawy i niezadowolenie innych stronnictw politycznych.

W rozsypkę poszła dotychczasowa partia władzy NDP, którą dotknęła fala rezygnacji i postępowań karnych. W kwietniu została całkowicie zdelegalizowana. Część jej członków w desperackiej próbie odzyskania wiarygodności zapowiedziała stworzenie nowego ugrupowania, na którego czele ma stanąć Talaat Sadat, bratanek zamordowanego w 1981 r. prezydenta Anuara Sadata.

Korzystny rozwój sytuacji spowodował, że Bractwo Muzułmańskie szybko wycofało się z początkowych deklaracji, iż będzie ubiegać się tylko o 35 proc. miejsc w parlamencie, i zapowiedziało, że zamierza zdobyć co najmniej połowę. Jednak i w szeregach Bractwa nie wszystko układa się pomyślnie. Jego kierownictwo podjęło decyzję, że nie wystawi własnego kandydata na...
[pozostało do przeczytania 56% tekstu]
Dostęp do artykułów: