IMIENINY CZESŁAWA

Felieton [Konteksty]

W kalendarzu esbeka Grzegorza Piotrowskiego z 1984 r. jest notatka: „Imieniny Czesława, a oni chcą 13”. „Czesław” to Kiszczak, „oni” to planujący porwanie księdza przełożeni Piotrowskiego, czyli Płatek i Pietruszka, „13” – to 13 października, data pierwszej próby porwania księdza Jerzego Popiełuszki. Nieudana, bo choć stojący na szosie Piotrowski celnie rzucił kamieniem w samochód, którym jechał ksiądz, kierowca się nie zatrzymał. A więc pozostał drugi termin, właśnie imieniny Czesława. Druga próba powiodła się, kierowca, którym był Waldemar Chrostowski, zatrzymał się, i tak zaczęła się martyrologia księdza Jerzego. Za swój brawurowy skok w kajdankach Chrostowski został okrzyknięty bohaterem, a potem osobą bardzo podejrzaną. Jak zeznawał w śledztwie, nie wiedział, co się stało z księdzem. Było ciemno, słyszał jakiś stuk, może wrzucono go do bagażnika? Ale może tylko to zamarkowano i wyprowadzono go gdzieś w las? Do dziś opinia publiczna sądzi, że był w bagażniku. Że
     
33%
pozostało do przeczytania: 67%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze