Trzeci reżyser i gwiazda

Dodano: 14/02/2012 - Nr 7 z 15 lutego 2012

To wszystko, a nawet więcej, znajdziemy w filmie Curtisa. Fakt, amerykańska gwiazda czuła się wśród Anglików samotna. Jej małżeństwo przechodziło kryzys, który cztery lata później skończył się rozwodem. Iskrzyło też między rozkosznie roztrzepaną Marilyn i rygorystycznym Olivierem. Zderzały się dwie szkoły aktorstwa: klasyczna – angielska, z amerykańską metodą (Strasberga właśnie), podług której grali potem Brando, Newman, Nicholson. Marilyn miała kłopoty z duszą i ciałem, histeryzowała, manipulowała. Dziwne to było przedsięwzięcie, dzięki któremu gwiazda chciała się poczuć aktorką, a aktor gwiazdą, oboje darli koty – a wyszło im coś lekkiego, uroczego, autoironicznego. Film podąża tropem młodego Clarka (Redmayne), który dzięki determinacji zatrudnia się przy filmie, by szybko stać się prawą ręką Oliviera i powiernikiem Marylin. Pejzaże i wnętrza, pałace i kostiumy są wspaniałe, a przedsięwzięcie filmowe na skutek kryzysów przeżywanych przez panią Monroe – wygląda na zagrożone.
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze