Za późno na śmierć

Dodano: 14/02/2012

Nocą, serdecznie W środku nocy budzą nas głosy nie, to nie krzyki bólu ani długo powstrzymywany skowyt dochodzący z czyjegoś snu – raczej głośna, dziwnie czuła rozmowa – Ktoś kogoś pociesza głosem serdecznym, gorącym jak krew z aorty. Tłumaczy niczym dziecku: wyjdziesz, na pewno wyjdziesz będziesz tańczyć na weselu córki! Brunatne plamy same spłyną z twarzy! Ktoś opowiada nowiny co w mieście, co u sąsiadów bratki na balkonie wciąż kwitną choć to już tyle miesięcy, groszki gorzej zniosły rozłąkę... Mówiąca zawiesza głos i nagle wybucha śmiechem albo wykrzykuje pozdrowienia od znajomych i nieznajomych Tak, to stara Lenora z salki na końcu korytarza nikt nie chce z nią rozmawiać, ani mieszkać nikt nie chce słuchać jej skowytów o lęku przed śmiercią i o Bogu zwłaszcza że myli jedno z drugim. – Więc mówi sama do siebie potem zapada cisza, przeraźliwa cisza... Kwadrans albo dwa później z izolatki Lenory dochodzi ufna, jakby dziecięca modlitwa także na kilka głosów I nawet
     
24%
pozostało do przeczytania: 76%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze