Za późno na śmierć

Nocą, serdecznie

W środku nocy budzą nas głosy
nie, to nie krzyki bólu
ani długo powstrzymywany skowyt
dochodzący z czyjegoś snu
– raczej głośna, dziwnie czuła rozmowa –

Ktoś kogoś pociesza
głosem serdecznym, gorącym
jak krew z aorty.

Tłumaczy niczym dziecku:
wyjdziesz, na pewno wyjdziesz
będziesz tańczyć na weselu córki!
Brunatne plamy same spłyną z twarzy!

Ktoś opowiada nowiny
co w mieście, co u sąsiadów
bratki na balkonie wciąż kwitną
choć to już tyle miesięcy,
groszki gorzej zniosły rozłąkę...

Mówiąca zawiesza głos
i nagle
[pozostało do przeczytania 77% tekstu]
Dostęp do artykułów: