W reformatorskim trudzie

Projekt przyjęty tak ciepło do dzisiaj w życie wejść nie zdołał. Natomiast od tego czasu – uwaga, uwaga – zatrudnienie w ministerstwach wzrosło o 34 proc., a w urzędach wojewódzkich o 37 proc. Takie liczby podał „Dziennik Gazeta Prawna”, który zainteresował się sprawą, i liczb tych nie sposób zakwestionować, bo gazeta uzyskała je na drodze oficjalnej, u źródła, od wspomnianych instytucji. Cóż można do tego dodać? Wszelki komentarz wydaje się równie zbyteczny, jak do innej informacji z tego tygodnia. Że szumnie ogłaszana rewolucja legislacyjna, zwana też październikową, w której ramach rząd PO wprowadzić miał sto reformujących państwo ustaw, cichutko i ostatecznie się zakończyła na dwudziestu ustawach, niemal wyłącznie wnoszących drobne poprawki do wcześniejszych. Proszę nie sądzić, żebym domagał się stachanowskiego produkowania ustaw, od samego początku uważałem i pisałem, że pomysł chwalenia się jakimiś „rewolucjami” w legislacji jest idiotyczny, i pewnie lepiej, że mniej będzie
     
46%
pozostało do przeczytania: 54%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze