W reformatorskim trudzie

Projekt przyjęty tak ciepło do dzisiaj w życie wejść nie zdołał. Natomiast od tego czasu – uwaga, uwaga – zatrudnienie w ministerstwach wzrosło o 34 proc., a w urzędach wojewódzkich o 37 proc. Takie liczby podał „Dziennik Gazeta Prawna”, który zainteresował się sprawą, i liczb tych nie sposób zakwestionować, bo gazeta uzyskała je na drodze oficjalnej, u źródła, od wspomnianych instytucji.

Cóż można do tego dodać? Wszelki komentarz wydaje się równie zbyteczny, jak do innej informacji z tego tygodnia. Że szumnie ogłaszana rewolucja legislacyjna, zwana też październikową, w której ramach rząd PO wprowadzić miał sto reformujących państwo ustaw, cichutko i ostatecznie się zakończyła na dwudziestu ustawach, niemal wyłącznie wnoszących drobne poprawki do wcześniejszych. Proszę nie sądzić, żebym domagał się stachanowskiego produkowania ustaw, od samego początku uważałem i pisałem, że pomysł chwalenia się jakimiś „rewolucjami” w legislacji jest idiotyczny, i pewnie lepiej, że mniej będzie prawnych bubli. Ale po błazeńskiej przeprowadzce Tuska do Sejmu (na jeden dzień, zdaje się), gdzie miał „pilnować” prac nad rządowymi projektami, odwołanie całej tej szumnej akcji zasługiwałoby chyba na więcej uwagi mediów, które wcześniej „rewolucję” nagłaśniały.

Tymczasem – nic. Julia Pitera – słyszałem na własne uszy – oburzyła się w radiu na insynuację, że nic nie robi. Przecież pisze ustawę! Od trzech lat? Tak, bo nie jest tak łatwo zdefiniować prawnie, kto to taki „funkcjonariusz publiczny”. I to też przeszło bez echa, szkoda, bo nie zadano pytania, ile lat jeszcze trzeba na napisanie wspomnianej definicji, i czy jak już się w końcu funkcjonariusza zdefiniuje, to czy to wystarczy do ustawy, czy trzeba będzie jeszcze coś zdefiniować.

I jeszcze dwie informacje przedwyborcze. Jedna, że PO szuka na swe listy celebrytek, aby wypełnić parytet, który dopiero co przegłosowała. Proponowałbym panią Korę (a gdyby odmówiła – jej pudelka; na jedno wyjdzie). I...
[pozostało do przeczytania 9% tekstu]
Dostęp do artykułów: