Rzeczpospolita in extremis

Przy okazji ujawnił serwilizm „elit III RP”, tym razem wobec Rosjan, a farsa pojednania, jaką niemal na komendę odegrano w pierwszych daniach i tygodniach po katastrofie, nie miała sobie równych. Wszystko to są zachowania, które zdają się pochodzić z jakiejś innej epoki, którą, jak sądziliśmy, dawno pozostawiliśmy za sobą, z epoki końca XVIII w.Stopniowa likwidacja państwa Niewątpliwe jest to w dużej mierze rezultat tej filozofii rządzenia, którą nazwano „postpolityką”. Najlepiej – i najpaskudniej – uosabiał ją poseł Palikot, który był na tyle nieostrożny, że wyłożył i zachował dla potomnych tę filozofię cynizmu w formie książkopodobnej. Od samego początku nawet sympatycy rządów PO-PSL zdawali sobie sprawę, jak będzie. Wiedziano, że Donald Tusk jest pierwszym premierem, który nie wykazuje żadnych ambicji reformatorskich, twierdząc, że czas wielkich reform ustrojowych się skończył. W ogóle nie głosił żadnych wyrazistych idei. Od początku natomiast rządził za

     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze