Pranie schnie na placu budowy. Efekty reprywatyzacji

Kraj [Życie wśród remontu]

– Chcę wejść do kamienicy, porozmawiać z mieszkańcami – dziennikarka zwraca się do mężczyzny w kasku. – Nie. Tu jest teren budowy i nie mogę brać odpowiedzialności za pani bezpieczeństwo – słyszy odpowiedź. Ona stwierdza, że lokatorzy przecież wchodzą i wychodzą. – No tak, ale tu jest teren budowy – zapiera się facet. Kobieta tłumaczy, że przecież ewentualnie grozić może jej tylko to, co mieszkającym w budynku ludziom. – Nie wiem do końca, jak to jest od strony prawnej – przyznaje skołowany budowlaniec. Ale z uporem mówi, że do zamieszkanego budynku jej nie wpuści. Wbrew pozorom powyższa scenka nie pochodzi z zaginionego scenariusza do nienakręconego filmu Stanisława Barei. Nie jest anegdotką z czasów Polski Ludowej, opowiadaną mi przez rodziców. Miała miejsce na warszawskiej Pradze w ostatnich dniach sierpnia Anno Domini 2017. W drugiej dekadzie XXI wieku. Wspomniana dziennikarka to ja. Zaś budynek, do którego tak bohatersko bronił mi wstępu sympatyczny skądinąd
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze