Ameryka WM

Dodano: 08/02/2012 - Nr 6 z 8 lutego 2012

Amerykę Kwieciński więc kochał, ale miała ona też drugie oblicze, którego szczerze nie znosił. Nie tylko on. Ja osobiście, ale przecież też bardzo wielu z nas z niechęcią myśli o różnych pajacach – urzędnikach z Waszyngtonu czy dziennikarzach z Nowego Jorku, którzy czynem (ci pierwsi) lub słowem (ci drudzy) pchają swój wielki kraj w ramiona Rosji i robią wszystko, by odwrócił się on plecami do sojuszników. Także do Polski. To za prezydentury Obamy ta tendencja stała się niemal religią państwową w polityce zagranicznej USA. Jacek Kwieciński, a z nim wielu myślących jak on Polaków, zżymał się na ten amerykański pragmatyzm, który kazał budować mosty do Moskwy ponad głowami Polaków, Bałtów i innych nacji, które na własnej skórze poczuły ciężką łapę rosyjskiego niedźwiedzia. Tak, takiej Ameryki nie lubimy. Gniewamy się na taką Amerykę tak jak ktoś, kto kocha, wścieka się, gdy widzi zdradę ukochanej. Pan Kwieciński chciał i my dalej chcemy, aby Stany Zjednoczone były szermierzem wolności, a
     
32%
pozostało do przeczytania: 68%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze