Z przetrąconym kręgosłupem

Państwo bez narodu

Mamy państwo bez narodu, gdyż elity władające obecnie kluczowymi ogniwami władzy nie są de facto kontrolowane przez zintegrowaną kulturowo i organizacyjnie wspólnotę polityczną. Elity te nie podlegają nadzorowi ze strony instytucji, formalnych i nieformalnych, pomagających społeczeństwu rozumieć, jak działa maszyneria państwa, i skutecznie oddziaływać na nią. Nie są kontrolowane, gdyż w Polsce dojrzałej wspólnoty narodowej po prostu nie ma. Po serii katastrof cywilizacyjnych – zabory, wojny światowe, okupacja hitlerowska, komunizm sowiecki – Polacy jako naród nie zdążyli jeszcze się odrodzić, a już stanęli w obliczu nowych wyzwań dla swojej suwerenności. Mam na myśli wejście do NATO, Unii Europejskiej, procesy globalizacji, ciśnienie kultury konsumpcyjnej.

W naszym kraju elity – polityczne, gospodarcze i medialne – swoją więź ze społeczeństwem kultywują w ramach wielopiętrowego klientelizmu. Nie bez powodu mówi się o Platformie Obywatelskiej, że stanowi największe biuro pośrednictwa w kraju; prześcignąwszy już wyraźnie wcześniej mistrzowskie pod tym względem PSL.

Klientelizm jest antyrozwojowy i szkodliwy dla państwa z dwóch co najmniej powodów. Po pierwsze, opiera się na więziach nieformalnych, które efektywność zawdzięczają lekceważeniu norm prawnych. Po drugie, klientelistyczne sieci korzyści przyczyniają się do obsadzania stanowisk nie według kompetencji, ale zasady odwzajemniania przysług.

Naród z przetrąconym kręgosłupem, którego blisko połowa odwróciła się od spraw publicznych, nie jest dla elit ani suwerenem, ani partnerem, z którym się trzeba liczyć. Taki naród jest ciemną masą, którą łatwo jest manipulować.

Naród bez państwa

Jednocześnie zbiorowość, która nie rozumie mechanizmów władzy, która jest pełna urazów wobec polityki i polityczności, nie jest w stanie posługiwać się najważniejszą z politycznych organizacji – państwem....
[pozostało do przeczytania 61% tekstu]
Dostęp do artykułów: