To jeszcze nie teleport, ale…

Któż nie marzy o superszybkich podróżach omijając korki na ulicach, a także zatłoczone dworce i lotniska? Gdy uświadomimy sobie, że Warszawę i Wrocław dzieli blisko 350 kilometrów, wizja podróży trwającej mniej niż 20 minut działa na wyobraźnię. Hyperloop – kolej przyszłości – przeszła właśnie pierwsze testy.

Jak już kiedyś informowaliśmy na łamach „Gazety Polskiej” , projekt południowoafrykańskiego miliardera Elona Muska o nazwie Hyperloop z pewnością zrewolucjonizuje transport publiczny na całym świecie. Hybryda samolotu i pociągu będzie pozwalała bez większych niedogodności pokonywać ogromne odległości w zaskakująco krótkim czasie. Hyperloop z zewnątrz może przypominać starożytne akwedukty. W skrócie: wyobraźmy sobie, że między dwoma miastami położymy bardzo długą, liczącą setki kilometrów rurę, zamontowaną na specjalnych filarach, z której wypompowuje się nawet 99 proc. powietrza, aby specjalne wagoniki napotykały jak najmniejszy opór. Prace nad tym projektem trwają od kilku lat, jednak teraz weszły już w fazę testów. Niedaleko Las Vegas w Nevadzie, na torze DevLoop liczącym 500 metrów, firma Hyperloop One przeprowadziła drugą próbę prędkości z kapsułami XP-1. W ciągu zaledwie 5-sekundowej podróży moduł osiągnął prędkość 308 kilometrów na godzinę. Ciśnienie wewnątrz toru testowego odpowiadało ciśnieniu panującego na poziomie 61 kilometrów n.p.m.
– To dla nas krok milowy. Pokazaliśmy, że nasz Hyperloop rzeczywiście działa. Wkrótce nadejdzie moment komercjalizacji naszego systemu kolei szybkich prędkości – powiedział Shervin Pishevar, współzałożyciel i prezes Hyperloop One. Pishevar dodał, że system będzie w pełni sprawny w ciągu najbliższych kilku lat. Termin wyznaczono do 2021 r. Docelowo eksperci z Hyperloop One chcą, aby moduł pasażerski XP-1 mógł poruszać się z prędkością sięgającą 1205 km/h. Niestety, droga testowa obecnie jest za krótka, aby wykonywać testy z taką prędkością.
Przy okazji kolei przyszłości musimy...
[pozostało do przeczytania 6% tekstu]
Dostęp do artykułów: