Łowcy wolności

Studentka ze stypendium naukowym uwierzyła, że jakiś człowiek, bóg po dwóch rozwodach, z trzecią, szesnastoletnią żoną, może na podstawie zdjęć wybrać jej męża na całe życie. Zobaczyła go po raz pierwszy razem z siedmioma tysiącami innych kobiet na stadionie w Seulu. Jak to możliwe? Czy ktoś potrafi sobie wyobrazić, że osiemnastoletni chłopcy biją się o brudne i śmierdzące skarpety guru, by wcisnąć je sobie na głowę i paradować w nich z wielką dumą? Jak to możliwe, że ludzie chodzą po 1000-stopniowym żarze? Jak to się dzieje, że chorzy wychodzą od bioenergoterapeuty w euforii, mimo że od ostatniej wizyty nowotworowy guz powiększył się z 12 do 17 cm? – Miałam chore dłonie, zgnite do kości – mówi mi Elżbieta. Bo próbowała rzucić uzdrawianie za pomocą wahadełka. Elżbieta w czasie modlitwy chciała popełnić samobójstwo. Strasznie cierpiała. Na skraj życia może doprowadzić uporczywe trwanie w grzechu, przekleństwo ojca, ale też właśnie bioenergoterapia czy pozytywne myślenie.

Nasze czasy. XXI wiek. Tryumf nowoczesności i rozumu. Skąd bierze się zła wiara? Szerzenie się voodoo, satanizmu i czarnej magii? Wiara w nadnaturalną moc umysłu, w cudowne działanie amuletów, pierścieni Atlantów?

Czy SMS-y do wróżek, jasnowidzów i tarocistów, na gorącą linię jednej z telewizji satelitarnych, mogą pozostawić wnętrze człowieka czystym i niewinnym? Co może nam zrobić taki vice-demon on line?

Poznałem może tysiąc historii z kradzieżą wolności w tle. Historii ludzi, którzy robili straszne rzeczy wbrew sobie, mimo że nikt im nie przystawiał pistoletu do głowy. Studentka, która uciekła ze stadionu w Seulu, zobaczywszy swojego przyszłego męża, trzy razy od niej starszego, grubego, o dwie głowy od niej niższego Koreańczyka, była w sekcie Moona. Sekta ta sprzedaje bogatym Koreańczykom białe, młode kobiety. Najpierw piorąc im mózgi. Ania nie jest głupsza od większości z nas. Trafiła na spotkanie grupy charytatywnej. Wysyłała paczki do Afryki i do Indii. Nie...
[pozostało do przeczytania 59% tekstu]
Dostęp do artykułów: