Węgierski łącznik

Postawiony pod ścianą, a ściślej na scenie, opowiedziałem o kulisach niedawnej kampanii wyborczej w Polsce, która doprowadziła PiS do zwycięstwa. Pamiętam, że Węgrów najbardziej interesowały kwestie polityki historycznej i prorodzinnej. Nie mam pojęcia, w jaki sposób treść mojego wystąpienia dotarła do Viktora Orbána, ale faktem jest, że wyciągnął z tej lekcji odpowiednie wnioski. W „Rzeczpospolitej” ciągle czytam, że nie należy mieszać poezji z polityką, a tu proszę: wystarczy podstępnie przerzucić polskiego poetę za granicę, żeby wywołać tam wolnościowe powstanie.

Oczywiście żartuję. Jeśli ktoś zasługuje na miano węgierskiego łącznika, to zdecydowanie mój porywacz. Grzegorz
[pozostało do przeczytania 60% tekstu]
Dostęp do artykułów: