Pesymista, atoli z poczuciem humoru

Bo nie trzeba być wcale namiętnym piewcą straceńczego romantyzmu, aby dostrzec, dzisiaj właśnie i dlatego właśnie, że młode pokolenie dorasta w świecie, jaki mamy, iż walczący antyheroizm prowadzić może do demistyfikowania i dekonstrukcji całej naszej tradycji, wszystkich wartości, które wszystkie razem, łącznie, sprawiają, że jesteśmy Polakami.

O komunizmie, poputczikach i antykomunistach

„Pochwała antykomunizmu”, 17 maja 2000 r.


Jak każdy w miarę kulturalny człowiek, nie dotknięty nigdy tym wirusem, jestem antykomunistą, oczywiście „zoologicznym antykomunistą”. Tylko takim – „jaskiniowym” czy też „zajadłym” antykomunistą być można, jeśli się nim w ogóle jest. Określenie „wyważony, umiarkowany antyhitlerowiec” jest wszakże bezsensowne.

„Bez wybaczenia (Bez litości o Unii Wolności)” 27 stycznia 1999 r.

Gdy potem poseł Michnik krzyczał w Sejmie: Nie mam i nie będę miał nic wspólnego z mieszaniem PZPR z błotem, a „Gazeta Wyborcza” z dumą tak ideowe, zasadnicze przemówienie przedrukowywała, niektórzy kręcili głową ze zdumienia. A ja nie. Ja kręciłem głową ze zdumienia, że nie ma protestów powszechnych, polemik ze strony wybitnych osobistości, ba, że niemal wszyscy milczą (…) Bo przecież, gdy Michnik krzyczał „Od… się od generała”, oznaczało to: od… się od PRL-u, od genezy, początków komunistycznej okupacji Polski. Michnik mówił nawet coś o antyradzieckiej fobii Polaków. (…)

Więc ja, bez zasług, nazwiska i pretensji, ale też w jakikolwiek sposób nie „skrajny”, powiem coś wprost i ciekaw jestem, czy ktokolwiek w poważnej prasie ośmieliłby się to powtórzyć. Jeśli nieco by zmienić chronologię (…) i jeśli, w co wątpię, miałbym straceńczą odwagę, to do sekretarza POP, współpracującego blisko z organami „ludowego bezpieczeństwa” – strzelałbym. I absolutnie nie uważałbym, że strzelam do „niewinnego człowieka”.

To jest moja tradycja – i nie widzę powodów, aby...
[pozostało do przeczytania 88% tekstu]
Dostęp do artykułów: