Nie byle Jaki. Wiceminister z siłą przebicia

Dodano: 18/07/2017 - Nr 29 z 19 lipca 2017

Ludzie [Ojciec, zadymiarz, polityk]

Jest wyraźnie zmęczony – cały upalny piątek spędził w Sejmie na głosowaniach. Siedzimy w jego gabinecie, na jednym z regałów stoi zdjęcie. Przedstawia mojego rozmówcę wraz z synkiem. Kiedy Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości, mówi o Radku, jego głos ożywia się. Widać, że polityk naprawdę kocha swoje dziecko. Patryk Jaki urodził się w Opolu. Jego rodzina pochodzi z Kresów Wschodnich, konkretnie – spod Stanisławowa, czyli dzisiejszego Iwano-Frankwiska, trzeciego co do wielkości miasta na Ukrainie. W rodzinnym mieście mieszkał do 14. roku życia, później przeniósł się do Szamotuł niedaleko Poznania. – Dostałem się do tamtejszej szkółki piłkarskiej. Ósmą klasę podstawówki kończyłem właśnie w Szamotułach. Mieszkałem sam w bursie. A kiedy kariera piłkarza nie wypaliła, wróciłem do Opola – opowiada wiceminister. Pytam, dlaczego ostatecznie nie został piłkarzem. – Po prostu brakowało mi talentu – stwierdza chłodno, bez żalu. I wyjaśnia, że zrozumiał to właśnie w
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze