W kleszczach boreliozy. Groźne pajęczaki

Dodano: 20/06/2017 - Nr 25 z 21 czerwca 2017

Medycyna [Choroby zakaźne]

Gwałtownie rośnie liczba zachorowań na boreliozę. W ubiegłym roku zapadło na nią 20 tys. osób, czyli o pond połowę więcej niż w 2015 r. Głównym odpowiedzialnym za to jest kleszcz. – Kiedy przyszłam ze spaceru, zauważyłam jakąś ciemną plamkę. Przyjrzałam się i stwierdziłam, że to kleszcz. Nie był opity. Z trudem go wyrwałam i zbagatelizowałam sprawę. Po kilku dniach zaczęłam się źle czuć, pojawiły się bóle głowy, zawroty. Bolały mnie kości – opowiada pani Alicja z Warszawy. Kobieta udała się do przychodni. Niestety lekarz uznał, że to zwykłe przeziębienie. Pomylił się. A pani Alicja trafiła do szpitala. Było już za późno. Diagnoza brzmiała: borelioza. Leczenie trwało kilkanaście miesięcy. Na szczęście zakończyło się sukcesem. Wiele osób nie miało tyle szczęścia. Najczęściej występującą chorobą przenoszoną przez kleszcze jest borelioza z Lyme. Po 7–10 dniach od ukłucia przez zakażonego kleszcza może pojawić się w tym miejscu zmiana skórna, która następnie (w okresie
     
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze