Nie będzie ISIS psuć nam weekendu

Dodano: 13/06/2017 - Nr 24 z 14 czerwca 2017

Felieton [Mucha na dziko]

„Pier… się, jestem z Millwall” – rzucił do trzech uzbrojonych w noże dżihadystów 47-letni Roy Larner, gdy ci zaatakowali pub w okolicach London Bridge, w którym spędzał sobotni wieczór. Ruszył na napastników z gołymi rękoma. Dzięki temu prawdopodobnie nie tylko uratował wiele osób, którym umożliwił ucieczkę, ale jeszcze po raz kolejny udowodnił, że fani londyńskiej drużyny Millwall Football Club nie należą do tchórzy. Ekipa Millwall od dziesiątek lat jest znana wszystkim kibicom piłki nożnej. Bynajmniej nie z powodu sukcesów sportowych, bo tych w porównaniu z innymi drużynami z Wysp Brytyjskich nie ma tak wiele. To jednak fani londyńskich „Lwów” od końca lat 70. dawali się poznać rodzimym i europejskim rywalom jako niezwykle krewcy chuligani, nieraz doprowadzając do totalnych awantur na ulicach i stadionach. O prymat w „lidze chuliganów” walczyli m.in z rywalami z londyńskiego West Ham United. Do historii przeszły opowieści o tym, jak pokonanym w walce, nieprzytomnym
     
52%
pozostało do przeczytania: 48%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze