Dyktat polityki nad gospodarką

Premiowanie posłusznych

Komisja uznała, że pierwsze cztery kraje właściwie realizują zalecenia wynikające z tej procedury i akceptowała ich poczynania budżetowe jako zmierzające do uzdrowienia finansów publicznych. Negatywną ocenę otrzymał budżet przedstawiony przez rząd węgierski Viktora Orbána. Nieoficjalnie analitycy rynków przyznają, że decyzje Brukseli mają o wiele bardziej charakter polityczny niż ekonomiczny, czego dowodem jest właśnie owa negatywna ocena środków podjętych przez Węgry, pomimo przewidywanego deficyt tego kraju w 2012 r. poniżej 3 proc. PKB. Tymczasem, jak przyznał unijny komisarz Janusz Lewandowski, polski deficyt w ocenie Komisji sięgnie w tym roku 3,3 proc. PKB. Czyli o prawie 0,4 proc. PKB więcej, niż zadeklarował Brukseli minister finansów Rostowski. Zapewniał on, że deficyt spadnie do 2,97 proc. PKB i będzie niższy niż limit z Maastricht (czli 3 proc. PKB). O dziwo, Bruksela daje do zrozumienia, że może nawet przymknąć oczy, jeśli ten deficyt wyniesie ok. 3,5 proc. PKB. Takiej tolerancji nie spodziewał się sam minister Rostowski, który do ostatniej chwili nie był pewny oceny Komisji.

Uznaniowość, a nie prawo

Tym bardziej nie był pewny, że nawet według jego opinii, obowiązujące od 2009 r. nowe kryteria procedury nadmiernego deficytu mają w dużej mierze charakter uznaniowy. Nie mają oparcia w zapisach Traktatu z Maastricht. W liście do Komisji Europejskiej, przesłanym w początku stycznia br., Rostowski zwrócił się o większą przejrzystość procedury nadmiernego deficytu, ponieważ jego zdaniem nowe kryteria są „dyskrecjonalne”. A szczegółowe metody wyliczania deficytu nie zostały ujawnione. Brak jest informacji o tym, jakie rozwiązania Komisja Europejska uznaje za jednorazowe i przejściowe, co bardzo utrudnia rządom ocenę skali zaciskania polityki fiskalnej. Wszystko to ma bardzo poważne konsekwencja dla krajów członkowskich – przypominał Rostowski. A w poprzednim liście,...
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: