Zgubiliśmy się, panie Socha

Dodano: 12/01/2012 - Nr 2 z 11 stycznia 2012

Holland czyni z tego opowieść pełną napięcia i studium postaw ludzi w potrzasku. Jej (i Więckiewicza) Socha jest aktywny w działaniu, ratowanie staje się jego pasją, nałogiem, obsesją. Wciąga w to kolegów, ryzykuje. Wdaje się w groźną grę z ukraińskim faszystą, kumplem z kryminału. Uzyskuje pomoc żony, naraża córkę. Rozkochuje w sobie żydowską rodzinę, choć ci ze strachu chcieli go zabić. Krytyka podkreśla, że Holland nie uwzniośla żydowskich bohaterów. W grupie dochodzi do aktów zdrady, do waśni, matka morduje noworodka, bo jego krzyk może ściągnąć Niemców; w kanałach uprawia się seks, kompulsywny, bez miłości. To bodaj filmowa specjalność autorki „Kobiety samotnej”. Groźny jest świat na dole, ale bardziej przerażający na górze. Antysemityzm niemiecki ma klasę. Bo ten polski, jak analizuje go Holland, jest wsiowy, jasełkowy. Dobra w rekonstruowaniu akcji na dole, w pokazywaniu żydowskich prób ucieczki, ich relacji czy buntu – kiksuje, pokazując motywacje Sochy, polskie stosunki
     
37%
pozostało do przeczytania: 63%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze