Bydło

Dodano: 18/04/2017 - Nr 16 z 19 kwietnia 2017

Felieton [Z bliska]

W wywiadzie na jednym z portali użyłem wobec agresywnych grup zakłócających obchody rocznicy smoleńskiej określenia „bydło”. Ich zachowanie porównałem do sierpniowej demonstracji Dominika Tarasa z 2010 r. Do szyderstwa z Drogi Krzyżowej, układania krzyża z puszek po piwie Lech. To jest to samo środowisko, te same antywartości, które dziś widzimy na czarnych protestach, na demonstracjach w obronie ubeckich emerytur. Sojusz starej i nowej komuny. Tak jak wtedy – ta sama agresja wobec krzyża, bluźnierstwa, profanacja. Podobne wrzaski, wyzwiska, ta sama nienawiść. Wtedy w nocy, gdy stałem z kamerą w tłumie, sam zostałem zaatakowany, skopany, opluty. Po publikacji mojego wywiadu pojawiły się głosy oburzenia: że jako chrześcijanin nie powinienem używać takiego języka. W ten sposób wchodzę w logikę – oko za oko, ząb za ząb, podsycam konflikt i nie buduję dobrych relacji społecznych. Owszem, zgadzam się. Nazwanie ludzi bydłem, nawet takich, którzy zachowują się niegodnie, to
     
58%
pozostało do przeczytania: 42%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze