Opieka społeczna do poprawki

Nawet zwyczajna awantura z sąsiadem może zakończyć się odebraniem dzieci Bogu ducha winnym rodzicom. Jak to możliwe? Scenariusz, chociaż dramatyczny, jest bardzo prosty: rozżalony sąsiad składa fałszywy donos do opieki społecznej, urzędnicy nie weryfikując zgłoszenia, zawiadamiają sąd opiekuńczy, a ten – jeszcze przed wnikliwym rozpatrzeniem sprawy – wydaje decyzję o oddzieleniu dzieci od rodziców, często na wiele miesięcy

Tuż przed świętami Bożego Narodzenia, dzięki interwencji prawników z Instytutu Ordo Iuris, pięcioro dzieci państwa Katarzyny i Radosława z Piaseczna wróciło do domu. Mało brakowało, a ten szczególny czas spędziłyby z dala od rodziców.
Wszystko zaczęło się w lipcu 2015 r. Wtedy to Ośrodek Pomocy Społecznej zawiadomił sąd o rzekomym zagrożeniu dla dobra małoletnich. Rodzina została objęta nadzorem kuratora. – Dzięki zaangażowaniu prawników współpracujących z Instytutem Ordo Iuris przeprowadzono wnikliwe postępowanie dowodowe, na podstawie którego sąd nie dał wiary bezpodstawnym doniesieniom pracowników OPS – informuje Instytut.
Takich spraw jest jednak więcej. Każdego roku do sądów rodzinnych wpływa ponad 40 tys. wniosków o pozbawienie, zawieszenie lub ograniczenie władzy rodzicielskiej. W wielu przypadkach decyzje o oddzieleniu dzieci od rodziców zapadają zbyt pochopnie.

Bezkarni urzędnicy
Dlaczego tak się dzieje? – Przyczyny leżą poza sądem opiekuńczym i poza strukturą wymiaru sprawiedliwości. Leżą bezpośrednio w strukturach pomocowych, czyli w ośrodkach opieki społecznej i urzędnikach pomocy społecznej. Siedem lat temu ośrodki te wyposażone zostały w bardzo szerokie kompetencje – mówi nam mecenas Jerzy Kwaśniewski z Instytutu Ordo Iuris.
Obecnie urzędnik ośrodka opieki społecznej ma prawo do bezpośredniego odebrania dzieci rodzinie, a rozliczany jest tylko z tego, czy nie zaniechał powiadomienia sądu o wszelkich niepokojących okolicznościach. W praktyce jakakolwiek...
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: