Koniec kpin z poszkodowanych przez Amber Gold

Wiele osób zostało pozbawionych całego dorobku. To bardzo często ludzie starsi, którzy całe życie gromadzili pieniądze, i ktoś im je po prostu ukradł. I usłyszeli, że w zasadzie jest wszystko w porządku. Przypomnijmy tutaj słowa Donalda Tuska, że winny Marcin P. siedzi na ławie oskarżonych i będzie za to odpowiadał, że sprawa jest wyjaśniana. Ludzie ci widzą, że dzisiaj prokuratorzy, którzy kpili z nich, myśleli, że się udało sprawę zamieść pod dywan, przed całą Polską muszą odpowiedzieć i wyjaśnić, jak to wyglądało – mówi „Gazecie Polskiej” poseł Małgorzata Wassermann

Amber Gold powstała w 2009 r. Miała inwestować w złoto i inne kruszce. Kusiła klientów wysokim oprocentowaniem inwestycji, znacznie przewyższającym oprocentowanie lokat bankowych. Już w 2009 r. Komisja Nadzoru Finansowego złożyła doniesienie do prokuratury, podejrzewając, że Amber Gold może prowadzić działalność bankową bez zezwoleń.  Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Wrzeszcz odmówiła jednak wszczęcia śledztwa. W sierpniu 2012 r. Amber Gold ogłosiła likwidację. Jak to możliwe, że oszukano aż tyle osób?

Im bardziej przyglądam się tej sprawie, im więcej czytam dokumentów, tym silniej odnoszę wrażenie, że ktoś bardzo mocny stał za małżeństwem P. i po prostu pomagał mu przez trzy lata skutecznie „radzić sobie” zarówno z prokuraturą, jak i z urzędami skarbowymi. Trochę wyprzedziłam to, co robimy jako komisja: zaczęłam czytać dalsze dokumenty. Są one równie zatrważające. Gdy patrzy się na tę sprawę całościowo, to wydaje się niemożliwe, żeby państwo P. dokonali tego sami.

Ma Pani podejrzenia, kto mógł im pomagać?
Za wcześnie, by wskazywać konkretne osoby. Liczę się też z tym, że nie uda nam się personalnie kogoś wskazać. To trudne, świadkowie mówią na ten temat dość niechętnie. Być może więc skończy się tak, że uda nam się jedynie wykazać ogromne niedopełnienie obowiązków przez wielu urzędników i pociągnąć ich do ewentualnej odpowiedzialności,...
[pozostało do przeczytania 85% tekstu]
Dostęp do artykułów: